poniedziałek, 7 września 2009

51-przyjazd.

no i już po worcławskim weekendzie. wszystko poszło jak trzeba. łucja jest dokładnie tak przyjemną osobą jaką wydawała się być po lekturze bloga (i brata oczywiście też ma sympatycznego ;), mieszkanie jest 'do życia', a kot zaliczył histologię. czego chcieć więcej? odblokowania konta na photobuckiet'cie, ot co!

pogoda we wroc była tragiczna, a ja na nią jak zwykle nieprzygotowana. dlatego w niedzielę byłam zmuszona wrzucić na siebie wszystko co było pod ręką. nawet jeśli oznaczało to noszenie skarpet w roli rękawiczek..



wracając do domu wstąpiliśmy do ikei żeby kupić kilka niezbędnych rzeczy do mieszkania (takich jak szczotka do kibla za 4 zł:), a przy okazji dostałam też od mojego kota przedpremierowo prezent urodzinowy. uwielbiam mieć urodziny ;P
a teraz idę trochę pomęczyć rodziców, całe dwa dni ich nie widziałam, jest dużo do opowiedzenia ;)

bluzka: promod
sukienka: h&m
marynarka: zara
getry: bershka?
buty: h&m
skarpety: carry
torebka: vintage

fota: kot

piątek, 4 września 2009

50- wyjazd.

uuh..oczywiscie photobuckiet musial mi zablokowac zdjecia akurat dzisiaj, dzien przed wyjazdem, na ktorym nie bede miala internetu wiec nie bede w stanie nic z tym zrobic..poza tym nie moge uzywac polskich znakow bo kazdy jest skrotem do jakiejs operacji komputerowej (sfiksowana klawiatura)..ah, no i kolejna kandydatka na wspollokatorke odmowila, a ja mam potezna migrene i nie wiem jak jutro rano wyrobie z gielda podrecznikow (musze zdazyc na pociag do wroc, a gielda niestety nie trwa pietnascie minut..-_-).
i tym oto milym akcentem (he, he ) zegnam sie z Wam, drodzy czytelnicy, na kilka dni. do zobaczenia, szczescia zycze!
:)

czwartek, 3 września 2009

49-zaległości.

olśniło mnie dzisiaj. przypomniałam sobie, że gdzieś, kiedyś, ktoś zaprosił mnie do tych blogowych zabaw. w jednej z nich chodziło o pokazanie miejsca, w którym 'blogujemy', w drugiej o wyznanie 10 faktów ze swojego życia, o których czytelnicy jeszcze nie wiedzą. całkiem fajna sprawa, nie wiem czemu wyleciało mi to z głowy, już nadrabiam! :)
otóż miejsca, w których tworzę i dodaję notki, mam dwa. pierwsze jest w moim pokoju i nie jest nim stanowisko przy biurku ;) najlepiej pracuje mi się po prostu leżąc na łóżku. wiem, wiem, pełno na nim poduszek, kocyczków i wzorków w stylu 'mała księżniczka', ale co ja poradzę, że w tym mi dobrze..:) zawsze muszę mieć pod ręką stertę poduszek i koców bo nigdy nie wiem, w którą z nich będę chciała się wtulić i którym kocem owinąć ;) no i koniecznie jedna poduszka pod laptop (jeśli kładę go na siebie) po okropnie grzeje.

Photobucket
Photobucket
Photobucket


miesce drugie stylem zupełnie odbiega od pierwszego. jest raczej minimalistyczne no i jest w nim komputer z prawdziwego zdarzenia (nie cierpię tego klekocącego laptopka!:). gdybym mogła używałabym tylko tego, ale niestety stoi on w pokoju mojego brata więc jestem skazana na jego łaskę lub niełaskę :/ na szczęście przeważnie pory 'nieodpartej chęci korzystania z komputera' rzadko nam się pokrywają więc nie jest tak źle ;)

Photobucket
Photobucket

ok, wiecie już gdzie bloguję to teraz pora na kilka, dotyczących mnie, głupot:

1. mam manię natręctw. uderzam palcami o palce w ściśle określonej kolejności, nie stawiam lewej nogi na miejsca, w których pękła płyta chodnika (prawą koniecznie), liczę sylaby w zdaniach, a potem ich liczbę zamieniam na jakiś rytm (jeśli ilość sylab jest za mała/za duża żeby sensownie zakończyć rytm wkurzam się), zawsze po posmarowaniu kromki chleba masłem 'zdejmuję' jego wierzchnią część (no mówię wam, ZAWSZE jest za dużo..), etc..nie chcecie wiedzieć co jeszcze..
2. panicznie boję się rozmawiać w języku innym niż polski. ten strach bynajmniej nie ma oparcia w tym, że żadnego innego języka nie znam ;) ale nawet jeśli wiem, że potrafię to i tak wolę się rozpłakać niż coś powiedzieć..
3. no właśnie. często płaczę. co prawda ostatnio udało mi się nad tym choć trochę zapanować, ale kiedyś były z tego niezłe komedie ;)
4. nie wsiądę do samolotu. no po prostu nie i koniec. kiedyś, po pewnym nieciekawym locie, jakaś klapka zapadła w moim mózgu i od tej pory odpuściłam sobie już 6 lat wakacji w miejscach nieosiągalnych samochodem.
5. mam biały pas w takewondo ;)
6. przez 7 lat chodziłam do szkoły muzycznej. grałam na fortepianie (niestety przez ogromną ilość godzin jaką spędzałam w szkole muzycznej musiałam zrezygnować z zajęć takewondo, gdyby nie to na pewno nie skończyłabym na białym pasie ;). dzięki prywatnym lekcjom gram też na gitarze.
7. jestem okropnie sentymentalna. nie potrafię po prostu wyrzucić starej, NIEPOTRZEBNEJ rzeczy, wszystko składuję, mam już niezłą rupieciarnię w pokoju ;)
8. chyba chcę zrobić sobie tatuaż. zastanawiam się nad tym od 5 lat, ale nadal nie wymyśliłam nic sensownego co mogłabym sobie wytatuować, więc póki co..czekam.
9. przez 8 lat śpiewałam w chórze. nie byle jakim bo najlepszym w polsce (w swojej kategorii). zwiedziłam dzięki niemu kawał świata i poznałam mojego kota :)
10. uwielbiam czytać książki i jest to chyba jedyna rzecz, dla której jestem w stanie nie spać całą noc. no, może poza scrubs'ami..;P

tyle. nie wiem, czy było to specjalnie ciekawe, ale nic innego nie przyszło mi do głowy. a teraz lecę zapakować rzeczy do nowego mieszkania! do jutra.

środa, 2 września 2009

48-popołudniem..

..wybraliśmy się z kotem na krnovski zamek. nie, normalnie nie chodzę po górach w szpilkach, ale akurat tego dnia miałam je na sobie, a że była to jedyna okazja do zdjęć to szybiuctko podmieniłam buty i powyginałam się przed obiektywem. oczywiście po kilku minutach stchórzyłam i resztę zdjęć mam w trampkach ;)
no i jak widać zima jeszcze na dobre się nie rozpanoszyła, ale ja zimowych skarpet już nie zdejmuję. tak w razie czego..

Photobucket Photobucket

Photobucket

Photobucket

kamizelka: vintage
podkoszulek:intimissimi
spodenki: wrangler, vintage
buty: deichman
pasek: nie mam pojęcia, wypytam mamy
plecak: znaleziony!

foty: kot

i jeszcze co nieco z mojej codzienności:
dzisiaj nasza 'kandytatka' ogląda mieszkanie, autentycznie się stresuję, musi, MUSI się zdecydować! :)
w czwartek mój kot mnie opuszcza. jedzie do wroc na egzamin, dojeżdżam do niego w sobotę (pojechałabym od razu w czwartek, ale w sobotę rano mam giełdę podręczników, na której muszę zostać..) iiii..spotykam się z łucją w NASZYM mieszkaniu! :D tak się cieszę, że nie wiem jak to ubrać w słowa, musi Wam wystarczyć 'BARDZO'. już powoli zaczynam układać dialogi (zawsze tak mam, że gdy na coś czekam to w głowie piszę sobie tysiące scenariuszów na tą sytuację) i kompletować pierdółki do mieszkania. czas je urządzić!
tymczasem zalegam przed komputerem próbując ogarnąć forum mojego kierunku (taaaak..na naszej klasie..) i z tego co widzę to jestem już z nimi wszystkimi umówiona na jakieś spotkanie. ok :)
a w przerwach między tym wszystkim powolutku, powolutku zastanawiam się co ubrać na szafiarskie spotkanie we wrocławiu. w końcu zostało tylko 44 dni..;)

PS czy Wam też zniknęły z panelu (przy dodawaniu postów) ikonki wyrównujące tekst/zdjęcia??

wtorek, 1 września 2009

47-zima, zima, zima..

..pada, pada śnieg. no może niezupełnie, ale to, że kilka dni temu byłam zmuszona do takiego stroju przeraża mnie. nie jestem jeszcze gotowa na jesień, a tu już zima na termometrze???

Photobucket

sweter: reserved
bluzka: queen
spodnie: zara
buty do jazdy konnej: prezent
skarpety: carry
naszyjniki: prezenty

fota: tata

PS jutro kandydatka na współlokatorkę ogląda nasze mieszkanie. bardzo proszę trzymać kciuki żeby przed wejściem oślepiło ją światło, wtedy jakoś damy radę ukryć pewne 'niedoskonałości' ;)