środa, 26 maja 2010

88-bal życia.

życia srycia. moja studniówka była dla mnie drogą przez mękę. najpierw szaleńcze poszukiwania kreacji. musiała być miłością od pierwszego wejrzenia. musiała być idealna i wyśniona. jedyna i niepowtarzalna. piękna i.. aa nieważne, z tymi kryteriami było już i tak wystarczająco ciężko.. hektolitry wylanych łez i sukienka się odnalazła. ale przecież to nawet jeszcze nie była połowa drogi.
najciężej było znaleźć odpowiednie buty. uparłam się, że muszą mieć nakładające się na siebie, proste paski. takie były wtedy modne na zagranicznych blogach, w polskich sklepach-nieosiągalne. byłam chyba w każdym obuwniczym wrocławia, opola i mojego miasta. i nic. miałam jeszcze pewne utrudnienie w postaci niepisanej umowy z koleżanką. zgadałyśmy się, że buty, który mają obcas niższy niż 10cm nie nadają się na studniówkę. nie pytajcie skąd taki wniosek bo nie wiem. w każdym razie musiałam się tego trzymać.. i w końcu, nadszedł ten piękny dzień! dzień, w którym totalnie zrezygnowana weszłam do ostatniego sklepu (a byłam w nim już chyba 3 raz w przeciągu tego miesiąca) i ujrzałam moje studniówkowe buty. z tymi paskami to szaleństwa nie było, ale uznałam, ze wystarczająco olśniewające i zaspokajają moje potrzeby. no i miały 12cm obcas.. :>
po tym wszystkim trzeba było jeszcze tylko dopasować, absolutnie niecieliste, rajstopy (2 tygodnie..), biżuterię (15 minut grzebania w szufladzie mamy) i makijaż+fryzurę (sto lat w drogeriach, miliard par przymierzonych sztucznych rzęs, tysiące sprawdzonych na ręce szminek, a ostatecznie ryk, płacz i zgrzytanie zębów przed lustrem-godzinę przed studniówką..).
po tym wszystkim byłam już właściwie gotowa do wyjścia. no i wyszłam. trochę potem żałowałam bo największą migrenę mojego życia wolałabym odchorować w łóżku, a nie na dusznej, zadymionej i głośnej hali sportowej, ale.. przynajmniej mam teraz kilka zdjęć, które mogę wam pokazać. panie i panowie! oto ja:

szafa 1

szafa 3

szafa 4

szafa 5

wymarzona kieca: simple
wymarzone buty: quazi
ból głowy: 3 łyki szampana na pusty żołądek


foty: tata oczywiście.

w sumie z radością stwierdziłam, że na studniówce co raz więcej krótkich sukienek. miałam okazję być na 3 takich imprezach rok po roku i zawsze miałam sukienkę o długości max. zaraz za kolano. za pierwszym razem byłam jedną z może 10 osób w takiej długości. z drugim było już trochę lepiej, może nie połowa, ale sporo dziewczyn zrezygnowało z jakże modnych kiedyś zestawień gorset+długi i ciężki dół. przy trzecim podejściu czułam się już zupełnie swobodnie bo przynajmniej 1/2 dziewczyn oswobodziło swoje kolana. i fajnie, ja jestem zdecydowanie za takim trendem, ale z drugiej stronie to jest tylko i wyłącznie kwestia gustu. co myślicie? lepiej tradycyjnie, elegancko i długo? czy lekko, nowocześnie i krótko..?

PS a foty ze studniówki dlatego bo rozpędziłam się z postami akurat wtedy kiedy mój aparat wyjechał na wakacje, żeglować po adriatyku, więc potrzebowałam jakiś ciuchowych, zrobionych już fot. mam nadzieję, że ten post kogokolwiek zainteresuje.. :>

PS2 dlaczego w tym zestawieniu nie ma mnie??? :P LINK

27 komentarzy:

  1. Rajstopu i buty są super, sukienka nie bardzo mi sie podoba. Ja do dziś żałuję,że na swoją studniówkę poszłam w długiej sukni :(

    OdpowiedzUsuń
  2. ta sukienka prześliczna...i bardzo ciekawa jak na studniówke w towarzystwie dłuuuuuuuuuuuuuuuugich satyn

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam na trzech studniówkach rok po roku, i na żadnej nie miałam długiej sukni, ze swojej studniówki zrezygnowałam i dzięki bogu , nie przyzywałabym po raz 4 tego co przed każdą studniówką ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie wyglądasz! rzeczywiście miałaś przejścia przed tym balem maturalnym, ale efekt w 110% zamierzony :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jesteś PRZEŚLICZNA!!
    a ja na swojej też byłam w krótkiej sukience, żadna inna opcja nie była brana pod rozwagę!:)
    pozdrowienia i zdrówka życzę
    lidka

    OdpowiedzUsuń
  6. Ślicznie wyglądałaś, więc płacze i zgrzytanie się opłaciło ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałaś piękną, prostą i klasyczną sukienkę. Lubię takie kreacje. Fajnie podkreśliłas całość białymi rajstopkami. Oczekiwałam oczywiście cielistych ;p A tu takie zaskoczenie ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. ja na swojej byłam w długiej (nie żaden gorset na szczęście ;), ale kiedy to byyyłooo :)
    dziś poszłabym w krótkiej zdecydowanie.
    U nas były studniówkowe poprawiny, na które oczywiscie założyłam krótką kiecę, czyli swój żywioł.
    Wtedy po prostu nie do pomyslenia była krótka sukienka i szczerze mówiąc, nie przywiązywałam aż takiej wagi do tej imprezy :) wolałam yy dyskoteki :P
    --------
    Twoja sukienka - kapitalna!

    OdpowiedzUsuń
  9. buty są naprawdę śliczne :) fajnie, że nie miałaś cielistych rajstop, bardzo mi się podobają białe :)

    OdpowiedzUsuń
  10. super kiecka. te balowe są okropne - jeszcze przyjdzie czas na takie. no i przynajmniej Twoja sukienka się jeszcze do czegoś przyda. super no:)

    OdpowiedzUsuń
  11. LAVENDER SUMMER: krótkie wygodniejsze :)
    SANDRULA: i co najważniejsze-nie było drugiej takiej. to by była totalna klapa :P
    CHERRYCOLLA: zdecydowanie za dużo szumu jest wokół studniówek, niewarty tego stres :/
    KLAUDIA: miło słyszeć :)*
    LIDKA: u mnie tak samo, długie sukienki podobają mi się tylko na innych :P
    KILLERCOLA: ale tylko do północy bo potem migrena mnie pokonała i wróciłam do domu :(
    TALIA: hahaha :D serio takie zaskoczenie? chociaż jak by się zastanowić to byłam jedną z dwóch osób na sali, które nie miały cielistych!
    6ROOVE: no wiadoma sprawa, że moda się zmienia, tak jak pisałam, kiedy byłam na 100dniówce 4 lata temu to zaledwie kilka osób miało długość przed kostkę :P a poprawin u mnie nie było bo więźniowie nie mogli w poniedziałek wynosić stołów z sali.. O_o i jeszcze co do dyskotek-w lo były niestety tragiczne.. za to w gim.. ;D
    NAT: miło mi:)
    KIWACZEK2: dokładnie! na nie jeszcze przyjdzie czas :) a moja sukienka póki co wisi.. :(

    OdpowiedzUsuń
  12. a u mnie w zeszłym roku większość miała krótkie kiecki, może z 1/4 była w długich, ciężkich

    hah i jak w zeszłym roku uwielbiałam swoją sukienkę tak w tym bym wybrała coś już zupełnie innego:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że ludzie z lansika po tym wpisie naprawią swój błąd i dodadzą Cię do zestawienia :D No bo jak to tak!
    Ja u siebie na studniówce również byłam w krótkiej sukience i kompletnie nie miałam szału na jakieś wielkie przygotowania. Miałam chyba najbardziej skromna sukienkę ze wszystkich, stare buty i okropną fryzurę, którą zepsuła mi fryzjerka. Ale nie ważne są ciuchy. Ważna jest zabawa, partner i cała masa szkolnych znajomych, z którymi spędza się ten wieczór.
    Ale fakt - wyglądałaś olśniewająco, więc te wszystkie poszukiwania i zmagania opłaciły się w 100% :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja sama jestem raczej za nowoczesnymi, krótszymi sukienkami na studniówkę, chyba, że jakaś maxi dress jest oszałamiająca, to może by uszła :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja swoją studniówkę mam za nie cały rok! O zgrozo, już się boję ile zajmą mi poszukiwania sukienki :D
    Twoja jest naprawdę ładna! elegancka i klasyczna al enie nudna, serio bardzo mi się podoba!
    Satyny w oczojebnych kolorach nie trawię...

    OdpowiedzUsuń
  16. Obecnie uważam,że lepsze są krótkie sukienki. Na mojej studiówce miałam jednak długą, był to okres wielkiej fascynacji Władcą Pierścieni i moja ciężka suknia z z zielonymi wzorami tłoczonymi na czarnym materiale mogłaby być spokojnie wykorzystana jako kreacja Arweny ;)
    Ale przynajmniej nie miałam gorsetu i spódnicy :>

    OdpowiedzUsuń
  17. AGG: bardzo niedobrze, ja moją nadal kocham :P
    MIUSKA: oczywiście, że najważniejsza jest dobra zabawa :) no mi się z tym niestety nie udało dlatego tym bardziej mnie to dobiło-tyle przygotowań dla kilku nieudanych godzin :/
    MODOMANKA: noo.. może faktycznie gdyby była jakaś super duper to bym się skusiła.. ale tylko może ;)
    BESSNEL: nie kupuj sukienki za szybko żeby ci się nie zdążyła przestać podobać-znam takie przypadki :) i bardzo pięknie proszę o nieużywanie przekleństw tutaj :x
    RIENNAHERA: kocham kostiumy z WP, chcę ją zobaczyć!

    OdpowiedzUsuń
  18. takim postem poprawiłaś mi mój książkowy nastrój ;)) dzięki serdeczne! :)
    Oczywiścię wyglądałaś pięknie.
    Pozdrawiam.
    Beata

    OdpowiedzUsuń
  19. na swojej studniówce wyglądałaś pięknie! Tylko nie rozumiem po co wokół tego tyle szumu... Widzę, że przygotowania conajmniej jak do własnego wesela i czy warte to tego wszystkiego? Idealny wygląd od stóp do głów nie gwarantuje najlepszej zabawy. Ja podeszłam do mojej 100-dniówki na całkowitym luzie i spontanie i bawiłam się bardzo dobrze=) A buty miałam najbrzydsze na świecie (serio!), ale chyba bym ześwirowała gdybym miała latać za nimi po sklepach, był tylko jeden warunek- wygoda!
    Ahh i zazdroszczę zdjęć takich ślicznych ze studniówki, ja nie mam praktycznie żadnego.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jaka wtedy byłaś zgrabna i powabna...

    OdpowiedzUsuń
  21. BEATA: ha! :D chociaż jeden pożytek z mojej studniówki :)
    ŻUŻU: no jasne, że za dużo szumu w okół tego, moja notka miała być trochę sarkastyczna ;) oczywiście, biegałam po sklepach żeby skompletować strój, ale bez jakiejś specjalnej padaczki (poza butami, to moje małe zboczenie:)
    KOTOWY: a ty lubiany...

    OdpowiedzUsuń
  22. ... i nic się nie zmieniło :]

    OdpowiedzUsuń
  23. no wiem, przecież nadal jestem zgrabna.. :x

    OdpowiedzUsuń
  24. co oznacza x w tej mince ? wąsy KOT-a ?
    PS. Uwielbiam białe rajstopki ! Na tych nogach !

    OdpowiedzUsuń
  25. no nareszcie komentarz do rzeczy! spoko są, nie? :D
    PS x to ściągnięta minka, o taka :x

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja jestem za krótkimi sukienkami, dziewczyny w długich wyglądają najczęściej jak takie matrony ;p Sama tak wyglądałam, teraz bym ubrała się zupełnie inaczej. ładnie wyglądałaś :)

    OdpowiedzUsuń