poniedziałek, 4 maja 2009

10-jestem hardkorem.


Niby wiem, że matura to bzdura (a dzisiejszy polski to potwierdza w 100%), ale trzeba przynajmniej stwarzać pozory ;)Dlatego ostatnio jest mnie tu mniej i będzie jeszcze mniej przez najbliższy czas.Proszę więc sobie nie myśleć, że jestem lisek chytrusek i z chęcią zbieram komentarze odwdzięczając się niczym. Po prostu rzadko tu bywam.Ale już niedługo..:)

Zestaw jest z soboty i jest odzwierciedleniem lat gimnazjalnych. Chyba każdy przeżywał w tym wieku tzw. bunt.Co prawda u mnie nie skończył się on zakolczykowaniem i wytatuowaniem całego ciała, dredami na głowie, umiłowaniem taniego wina i innymi właściwymi temu stanowi, ale słowo, że tak by to pewnie wyglądało gdyby nie moi konserwatywni rodzice.Teraz mogę im tylko dziękować :)
Bunt jak to bunt, wygasł jakiś czas temu bo poziom hormonów uspokoił się, a lista rzeczy do znienawidzenia przepadła.Z tego okresu pozostały tylko wspomnienia i ciuchy, m.in. te glany. Co ja się za nimi napłakałam! Słowo harcerza, że kiedy stojąc w sklepie i tuląc je do serca usłyszałam z ust mamy i taty odmowę rozpłakałam się (jak ja się pokażę w moim zbuntowanym towarzystwie!?).Na szczęście już po godzinie błagania i szlochania stałam się właścicielką tych oto słonecznych steel'ów. Ale miałam radochę :)
Kamizelka była o dziwo kupiona w jakimś snobistycznym sklepiku wypełnionym tandetnymi bluzeczkami i święcącymi szpilkami w tym gorszym wydaniu. Nie pamiętam czemu tam weszłam, ale nie żałowałam. Kamizelka idealnie wpasowała się w moją szafę pełną flanelowych koszul (po 1,50zł każda).Fajnie się wspomina tamte czasy, ale mimo wszystko cieszę się, że mam to już za sobą. A mama z wielką ulgą wywaliła kolekcję koszul :)





(obowiązkowa mina na 'strapioną kaczkę')


bluzka: orsay

koszulka: cubus

kamizelka: brak danych

spodenki: zara

buty: steel

zdjęcia: filip

a w ramach gratisu przedstawiam moją konserwatywną mamusię:)

ah! no i bardzo proszę trzymać za mnie kciuki :)

piątek, 1 maja 2009

9-moszna jest w piątek czynna? -moja tak.



UPDATE: napisałam notkę cały czas pamiętając, ze nie wolno mi uzywać polskiego znaku ukazującego się po kombinacji alt+z. niestety zrobiłam to w ostatnim zdaniu i cały wysiłek poszedł się paść. nie wiem czemu mój głupi komp usuwa mi wszystko kiedy tylko zapragnę zamanifestować swój patriotyzm pisownią polskich znaków, ale bardzo mnie to denerwuje. Swoją złość mam zamiar zamanifestować. nowej notki nie będzie.



za to foty tak :)


wiem, ze wyszłam tu jakbym była wpisana w prostokąt, ale to jedyne zdjęcie gdzie mniej więcej widać jak to od przodu wyglądało. tak jakoś nie pomyślałam o tym wtedy i tylko na szybko filip cyknął mi coś takiego.

bluzka: promod

katana: vintage

leginsy: h&m

buty:promod

pasek: promod


piknik w mosznej to idealny sposób zeby zapomnieć o maturze.
z pewnych przyczyn nie napiszę teraz nic więcej. reszta jutro. teraz foty:







zdjęcia: ewelinka i ja

czwartek, 30 kwietnia 2009

8-you're the one that i want.

grease to mój ukochany film, a te zdjęcia są tego zywym dowodem. zawsze kiedy go oglądam marzę zeby znaleźć się w takich kolorowych, cudownych latach. zeby być jak sandy i mieć swojego travoltę (a mam!). zeby całymi dniami tańczyć, śpiewać i niczym się nie martwić (a już na pewno nie maturą..). no cóż,marzenie dość nierealne dlatego postanowiłam podarować sobie chociaz namiastkę tego co miały te dzieciaki. ubranie.

kieckę kupiłam ostatnio, razem z tą prezentowaną poprzednio. jeszcze rok temu nie spojrzałabym na nią, a teraz jest dla mnie bliska ideału. dżinsową katanę mam od podstawówki, niby jest na 150 cm, ale leży idealnie. jak dobrze, ze nikt się jej nie pozbył. okulary na szczęście się odnalazły (tato je schował..) i fajnie wykończyły całość.

TUTAJ mozna posłuchać tytułowej piosenki. w tle zdjęcia, zrobione przeze mnie i znajomych w szkole :)


koszulka: fishbone

spódnica: vintage

katana: vintage

buty: zara

torebka, pasek, biżuteria: vintage

zdjęcia: moje-filip, inne-ja ;)

środa, 29 kwietnia 2009

7-w wiśniowej alei.




A oto i moja wczorajsza, szmateksowa zdobycz, spódnica z wysokim stanem o dość nieokreślonym kolorze. Jest tak dziwny, że zupełnie dominuje strój dlatego dobrałam do niego nie rzucającą się w oczy, szarą koszulkę i czekoladowe dodatki, które trochę łagodzą całość. Z butami miałam problem. Przymierzyłam 8 par i w końcu zdecydowałam się na te. Co prawda widziałabym tutaj jakieś proste, skórzane sandały na wysokim obcasie, ale póki co muszę się zadowolić tymi platformami.
Zdjęcia w końcu nie są robione w moim ogrodzie bo mój filipek zrobił mi niespodziankę i wrócił wcześniej z wrocka. Oczywiście od razu to wykorzystałam, a raczej wykorzystałam jego-jako mojego osobistego fotografa. Teraz to ja mogę pozować :)










a kiedy krój spódnicy mi się znudzi zrobię tak:

koszulka: cubus
spódnica: vintage
buty: good but :)
pasek: wyciągnięty z płaszcza
zdjęcia: filip

wtorek, 28 kwietnia 2009

6-roboty nie.drogowe.

Nie bardzo się ucieszyłam dziś rano, kiedy zamiast śpiewu ptaków obudziły mnie dźwięki wiertarek, młotów pneumatycznych itepe. A najgorsze było to, ze kiedy weszłam do sypialni rodziców zeby skontrolować strój przed ich wielkim lustrem musiałam szybko zawrócić. Na balkonie stało trzech facetów i gapiło się na mnie. Sic! Remont...
Na szczęście ogrodowe pobojowisko okazało się być fajnym miejscem do zrobienia szafiarskich fot.
Spodnie kupiłam kiedy jeszcze zdawałam na prawo jazdy, jako ze kazdy wyjazd do Opola był udręką, zawsze wracałam z czymś co miało mi tam poprawić humor. I te spodnie taką właśnie rolę miały spełnić. Co prawdo były trochę za duże (chociaż kupiłam rozmiar S), ale to taki model, przy którym można majstrować i nie będzie tego za bardzo widać. Nie zdążyłam ich tutaj pokazać, a już takie same zaprezentowały Betty i TokyoBanhBao. Ale to nic. Najbardziej zdenerwował mnie fakt, że ich lezą idealnie! Czy to możliwe żeby do francuskiej Zary trafiały lepsze egzemplarze a do nas jakieś odpady?? Mam nadzieję, ze to po prostu ja mam pecha..
Koszulka zakupiona w Niemczech w tym samym celu co spodnie, a że znalazłam ją w outlecie to i kieszeń nie ucierpiała.
Buty znalazłam wczoraj w miejscowym sklepie z butami, do którego nigdy wcześniej nie wchodziłam, ale jakoś tak zahaczyłyśmy z ewelinką. I tak znalazłam te całkiem miłe pseudogladiatorki. Wiem, szału nie ma, ale kosztowały tylko 19 zł..:)
Wracając z butami wstąpiłam do SH i trafiłam na 3 piękne spódnice. W sumie wydałam na nie 20 zł. Kupiłam też kopertówkę, którą widzać na zdjęciu, za jedyne 4 złote! Idelanie sprawdzi się na najbliższej imprezie.
To by było chyba na tyle (i tak jak zwykle się rozpisałam). Jak tylko spódnice wyskoczą z prania zaprezentuję się w nich.
Tymczasem żegnam!




a tutaj razem z bratm (i psem oczywiście). to cud, że zgodził się na zdjęcie!

ja:

koszulka: esprit, outlet

spodnie: zara

buty: bezimienny sklepik

okulary: promod

kopertówka: vintage

pasek: vintage

a brat nie dał mi sprawdzić metek ;) ale wiem, że buty są vintage, nike.

zdjęcia: tato

P.S. BONUS