niedziela, 23 maja 2010

87-szlachetne zdrowie..

..ile cię trzeba cenić? tyle co za paczkę gripexów i 3 syropy prawoślazowe.
wczoraj było pięknie, ciepło i radośnie, dzisiaj jest pięknie, ciepło i choro. daruję wam zdjęcie sterty chusteczek jaką już zużyłam. w zamian za to dziwny strój ze wczoraj na dziwnie i niepotrzebnie przerobionym zdjęciu.

szafa 1

koszulka: h&m
chusta: reserved
spodenki: gap, sh
leginsy: calzedonia
skarpetki: calzedonia
buty: new look %


zdjęcie: kot.


a miałam od jutra chodzić na basen. buuu... :(

sobota, 22 maja 2010

86-

wygląda to mniej więcej tak:
widzę ogłoszenie o zniżce dla studentów, słyszę od znajomych, że tak, że super, że warto, zabieram filipa, wybieramy najdroższe danie, dorzucamy burżujskie napoje i delektujemy się zgrywając bogaczy, potem podchodzi kelner, uroczo się uśmiecha i informuje, że tak, że zniżka jest, ale tylko na najtańszą potrawę. a potem my robimy taką minę, że kelner się już nie uśmiecha.

wniosek? przerwa od zakupów dopóki się nie odkuję. a gdyby ktoś był ciekawy to za 1 obiad zapłaciliśmy równowartość 15 obiadów w misiu.
drugi wniosek? nie pindrz się nigdy przed wyjściem do restauracji. może wtedy kelner weźmie cię za biedaka i jedank pozwoli zapłacić ze zniżką

*FINE*

szafa 1

szafa 3 szafa 4

szafa 5

szafa 6 szafa 7


kurtka: new look %%
bluzka: h&m %
koronkowe coś: new look %
spodnie: bershka
buty: allegro
torba: quazi %

zdjęcia: kot.

wtorek, 18 maja 2010

85-wspieramy cię..

pozostańmy w temacie mojej depresji ;) jako że kilka osób zaproponowało mi wykorzystanie mnie samej, a raczej mojego wyglądu zewnętrznego jako leku na moją ostatnią gnuśność. stwierdziłam, że cośw tym musi być i rozpoczęłam poszukiwania swoich zdjęć, które w jakiś sposób odciągnęłyby mnie od niewesołego.tematu.z.poprzedniego.posta. i znalazłam! rozpoczynamy sesję antydepresyjną, oto one:


szafa 1 szafa 2
sierpień '09. wakacje na kaszubach. tylko ja i on, on i ja. dwóch oddanych sobie przyjaciół. zawsze razem, zawsze dobrze. o skrzydlakowy owocu klonu! kocham cię! (w tym momencie ja wymiękam i wychodzę ryjąc ze śmiechu. dwa najładniejsze zdjęcia ever jakie zrobił mi filip byłyby właściwie idealne gdyby nie to, że na twarzy mam kawałek drzewa. ekhm.no trudno.. :) przejdźmy do kolejnych zdjęć..



szafa 3
to niepozorne foto planuję wydrukować sobie w formacie miliard metrów na milion i powiesić na bloku na przeciwko tak żeby widzieć je przez okno. jedyna pamiątka z koncertu najuwielbieńszego zespołu ostatnich nocy spędzonych z mp4 (które swoją drogą zostawiłam w sobotę w autobusie..). jedyna, ale za to jaka. no dobra, można by się kłócić, że skoro wokalista ze mną zatańczył to w sumie fajniejsze mogłoby być zdjęcie uwieczniające konkretnie to wydarzenie, a nie tylko kawałek mojej ręki, aleee.. i tak kocham to foto :P aha. zapomniałabym. zespół nazywa się kamp! ;) a koncert był mega!!!

szafa 4

i na koniec jeszcze jedna anty-depresyjna fota. ale żeby nie było, że tym postem całkiem odbiegłam od tematyki bloga to tym razem coś stricte związanego ze strojem. a konkretnie moje juwenaliowe ciuchy. panie i panowie, oto my:
szafa 5


ok, mi już jest lepiej i mogę teraz spokojnie z uśmiechem na ustach położyć się spać, ale gdyby jednak komuś było mało to na dobranoc serwuję jeszcze mały bonusik.
golący się taxido.
branoc :)

niedziela, 16 maja 2010

84-trochę żyję....

..trochę nie.
powiedzmy, że mam ostatnio złe dni. złe tygodnie i złe miesiące. i wcale nie pomaga mi świadomość, że dysponuję zestawem idealnym: troskliwy chłopak + wyrozumiali rodzice + pies z miękką sierścią + dziwny kot + lajtowy semestr na uczelni. chyba z jakiejś wewnętrznej potrzeby buntu załapałam regularną deprechę no i tak się dołuję już jakiś czas. niby nie jest tak źle bo w sumie za bardzo tego po mnie nie widać, ale jest pewien aspekt tego mojego załamania, którego nie mogę pozostawić samemu sobie i z którym zaczynam oficjalnie walczyć. chodzi mi oczywiście o stagnację na tym blogu :) a zatem, panie i panowie, wszem i wobec ogłaszam, że właśnie zaczynam publiczną walkę z wiosenną (toż to szok) deprechą w sposób iście wspaniały-bo nową notką na blogu! teraz po proszę o fanfary, może jakieś oklaski i darmowy poczęstunek iii.. możemy zaczynać kurację!

yyy..no dobra, nie przygotowałam się i moją antydepresyjną sesję rozpocznę od.. depresyjnego zestawu.. no ale czerń jest taaaka fajna.. ok, nie ważne. może dla odmiany coś o moich ciuchach. sukienka to wyjątkowy zakup. zdarzyło wam się kiedyś żeby zaplanować sobie co chcecie kupić, a potem wejść do pierwszego sklepu, zobaczyć tą rzecz i nabyć ją? ja miałam tak tylko raz. tą rzeczą była właśnie ta sukienka. znajoma zawiadomiła mnie o super imprezie 3 dni przed stawiając przy okazji restrykcyjne warunki: żadnych dżinsów, tylko ładne sukienki. czy ta jest ładną to już kwestia gustu, ale na pewno było bardzo tania i dobrze leżała. no i była czarna. czego chcieć więcej???
buty natomiast zostały zakupione w bardziej standardowy sposób, tj. zaplanowany i zrealizowany po latach. no dobra, może nie po latach, ale czaiłam się na nie jakieś ładne pół roku. przegapiłam kilka świetnych aukcji na allegro, a w trakcie kilku innych padł mi internet (oczywiście sekundę po zakończeniu działał już perfekcyjne..) ale ostatecznie udało mi się zaopatrzyć w pierwszą w moim życiu parę nieużywanych conversów. w sumie cieszyłabym się bardziej gdybym trzeciego dnia po zakupie nie została w nich wrzucona do kałuży (jak można pójść w białych, nowych conversach na p.i.w.o...!?!), ale nie narzekam. kilka godzin szorowania we wrzątku i są prawie jak nowe! a zresztą. co to za białe buty, które nie są pobrudzone? no właśnie. dlatego moje są! :)

szafa 3

szafa 2 szafa 1

szafa 4

sukienka: new yorker %
koronkowa bluzka: zara, allegro
katana: vintage
szal: prezent z włoch
conversy: allegro
torba: quazi %
kolczyk: i am


foty: oczywiście niezastąpiony kot.

PS no i , łał, jak ja niesamowicie prezentuję tą, niezwykłej urody, reklamówkę.. *facepalm*

sobota, 24 kwietnia 2010

83-

blodż 2

blodż 1

blodż 1

szafa 1j szafa 1

szafa 2

blodż 5

blodż 3 blodż 2

blodż 4 blodż 1


to wszystko co uzbierałam w ciągu mojej przeszło miesięcznej nieobecności. niewiele. właściwie mogłabym się teraz zacząć tłumaczyć dlaczego mnie nie było. bo najpierw czas tylko z rodziną, potem trochę nauki, a następnie zepsuty aparat, ale to nie o to chodzi. po prostu kiedy w twoim życiu dzieją się rzeczy najważniejsze, strona z ciuchami traci na znaczeniu. i tak właśnie było. marta-to było najważniejsze!



blodż 1
teraz już do usrania zawsze razem :D :***